iu

29 listopada 2012

majestat. przygotowania i wernisaż

Uf. Dziś był ciężki dzień...
Wczoraj i dziś większość czasu spędziłem na przygotowaniach do wernisażu. Wszystko wisi jak należy, dziś jeszcze przed rozpoczęciem trzeba było poprawić kilka drobiazgów, ale to tylko kosmetyka ;)

Ale może zacznijmy od początku…

W styczniu tego roku, wraz z grupą studentów z uczelni wzięliśmy udział w międzynarodowym seminarium we Florencji organizowanym przez nasz Instytut Historii Sztuki, głównie za sprawą naszej Pani doktor :)

Dziesięciodniowe seminarium polegało na przygotowaniu prac, w grupach międzynarodowych, dotyczących zagadnień kultury oraz sztuki, w tym ikonografii dawnej oraz współczesnej. W tym roku tematem prezentowanym przez nas były: Znaki i symbole w sztuce (barwy, zwierzęta, rośliny, drogie kamienie). 

Kilka miesięcy po powrocie z wyjazdu zrodziła się idea stworzenia czegoś związanego ze sztuką florencką. Tak powstał cykl portretów prezentujących współczesne postaci w silnym nawiązaniu do renesansowych portretów florenckich, głównie w ujęciu profilowym. Uczestnicy tegorocznego seminarium przedstawieni zostali w historycznych strojach z epoki odrodzenia. W tle często pojawia się typowy dla tego typu przedstawień element – okno z pejzażem. Portretowanym postaciom towarzyszą zwierzęta, które również w symboliczny sposób nawiązują do renesansowych pierwowzorów.
Poza wspomnianymi wyżej pracami na wystawie prezentowane są również portrety innych artystów, niektórzy z nich uczestniczyli w Seminarium w poprzednich latach. 


Tekst kuratorski: 
MAJESTAT

wernisaż 24 października 2012, g. 18:00
ekspozycja czynna do 7 listopada



Wystawa "Majestat" prezentuje prace młodych twórców: Karoliny Jarmolińskiej, Katarzyny Lipińskiej, Aleksandry Marchockiej, Anny Sołtysiak i Marcina Sosnowskiego, których inspirację artystyczną stanowił renesansowy portret, a zwłaszcza jego profilowe ujęcie popularne w sztuce florenckiej, będące w sztuce czasów Botticellego ujęciem anachronicznym, nawiązującym do wzorów frankijsko-prowansalskich (papieskiego dworu w Awinionie) oraz do wizerunków cesarzy z monet z czasów rzymskiego imperium znajdujących się w prywatnych zbiorach humanistów włoskich.


Przedstawienie modela z profilu stanowiło zatem jego nobilitację przez analogię do największych wśród władców, stanowiło także wyraz tęsknoty za czasem minionym wielkiej świetności czasów rzymskich. Któżby nie chciał porównać się z imperatorem? Choćby tylko w sztucznym wizerunku zrównać się z jego wysokością? Pyszne włoskie portrety, którym urody użyczyły często nieznane piękne mieszkanki renesansowej Florencji zachwycają i dziś cudowną przejrzystością rysunku i barwy. I dziś pyszna ludzka natura chciałaby widzieć swoje „piękne ciało” w tym ponadczasowym ujęciu, które zapewni mu nieśmiertelność.

Portret Giovanny Tornabuoni, jeden z najsłynniejszych renesansowych portretów pędzla Domenica Ghirlandaia z 1488 zaopatrzono napisem: „Ars utinam mores animumque effigere posses pulchrior in terris nulla tabella foret”- „Sztuko, gdybyś tylko mogła wyrazić ducha i obyczaje – nie byłoby na ziemi piękniejszego portretu” (Marcus Valerius Martialis z ok. I w. pne).
Niespełnione życzenie, które portret nie mógł lecz zawsze pragnął dosięgnąć... stając się częściej obrazem ludzkiej pychy. Lecz jest także obrazem przemijania, ani bowiem obraz ani nawet fotografia nie zatrzyma upływającego czasu… i tak portret paradoksalnie uświadamia portretowanym ich znikomość i przemijalność, prowadzące ku śmierci, do kresu, kiedy ciało nie będzie już tym pięknym sportretowanym, ulegnie rozkładowi, zniknie… patrzącemu na portret, który zawsze jest przede wszystkim wizerunkiem ludzkiego ciała, towarzyszy więc zawsze świadomość, że tej osoby, którą ogląda już nie ma, bo zmienił ją czas jaki upłynął od chwili powstania dzieła. Każdy portret zatem jest trochę nieprawdziwy, trochę umowny, trochę „wirtualny”. Rzec by można, za Platonem, że to naśladownictwo naśladownictwa, bo jedynie duch jest prawdziwy.

Wystawa została pomyślana jako jedna, wielka instalacja, w której portrety stanowią obraz ciała pragnącego czci, aspirującego do majestatu najwyższego a dwie instalacje podsumowują owo dążenie, wskazując właściwy kierunek postrzegania siebie.

Instalacja Konrada Zduniaka pod tytułem "Płonę", dotyka tematu znikomości istnienia, dotyczy kondycji człowieka doby konsumpcji i problemu finezyjnego kreowania własnych katastrof, prywatnego piekła tworzonego przy użyciu pozornie pięknych, dekoracyjnych przedmiotów.

Będąca dalekim echem bizantyńskiego motywu hetymazji kreacja młodych twórców z pracowni artystycznej Doroty Słowińskiej (Berger) ukazuje – Wielkiego Nieobecnego w dzisiejszym świecie konsumpcji. Złoty krzyż wskazuje drogę Prawdy, Dobra i Piękna – prawdziwego, duchowego, bezcielesnego.

kuratorzy: Małgorzata Wrześniak, ks. Norbert Mojżyn

projekt plakatu: Konrad Zduniak

obraz: Anna Sołtysiak, Lucas, 2011

Na otwarciu wystawy pojawiło się sporo osób. Wernisaż poprzedził pokaz tańca z ogniem duetu Nafteam Dancers w składzie Natalia Charkiewicz i Andrzej Szczepański. Muzykę na żywo zapewnili studenci Instytutu Wiedzy O Kulturze UKSW.

Poniżej trochę zdjęć z przygotowań i z wernisażu ;)








WERNISAŻ



















1 komentarz:

  1. przeglądam Twoje ciastka i trafiam na coś takiego - WOW - ciekawy pomysł - rewelacyjna aranżacja wystawy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz pilne pytanie, skontaktuj się ze mną drogą mailową: kontakt@krainasosny.pl