iu

29 czerwca 2014

czekoladowe całuski

Cudowne i urocze całuski to delikatne ciasteczka przełożone mocno czekoladowym kremem. Co prawda nie wiem skąd wzięła się ich nazwa, ale mi tam pasuje. Są trochę jak czekoladowe muśnięcie ust, więc może coś w tym jest :D


składniki (ok. 20 sztuk)
200 g mąki
120 g cukru pudru
90 g masła
40 g kakao
1 jajko

Mąkę połączyć z kakao. Masło utrzeć z cukrem na gładką, jasną masę, wbić jajko. Stopniowo dodawać mąkę z kakao i dokładnie połączyć. Naczynie z ciastem wstawić do zamrażarki na ok 15-20 minut do momentu aż stężeje. Schłodzone ciasto rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia na grubość ok. 3 mm. Przełożyć na blachę piekarnika i okrągłą foremką (o średnicy ok. 4 cm) wycinać dyski w równych odstępach. Piec 12-15 minut w 180ºC. Wystudzić.

krem:
120 g gorzkiej czekolady
120 ml kremówki 36%
70 g cukru pudru

Kremówkę oraz cukier puder umieścić w rondlu i podgrzewać do wrzenia, cały czas mieszając. Do śmietany wrzucić połamaną na cząstki czekoladę. Odstawić na 5 minut, a następnie wymieszać a gładką masę. Przestudzić, kiedy krem zacznie gęstnieć przełożyć nim ciastka. Pozostawić na ok. 30 minut aż całość lekko stężeje. Ciastka najlepiej smakują po kilku godzinach, kiedy nasiąkną delikatnie kremem. 

Smacznego! :)




35 komentarzy:

  1. o rany!!! Jak tu u Ciebie czekoladowo!!! Zaparz kawę, zaraz będę :)
    Chyba że wolisz słodkie, drożdżowe, włoskie bułeczki maritozzi, to zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie się prezentują jak zresztą cały blog; jest wizualnie doskonały. Kiedyś zrobiłam podobne ciasteczka, ale w wersji waniliowej. Niestety były trochę twarde. Mam nadzieję, że te wyjdą mi kruche i lekkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! :)
      Może trzeba było poczekać aż nasiąkną trochę kremem, wtedy są delikatne, prawie jak biszkopt :)

      Usuń
  3. do czego to doszło, że obcy facet rozdaje całuski :) pyszne są na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co w tym złego? :P może nie ma dziś światowego dnia całowania, ale co tam :D

      Usuń
  4. Chyba masz za dużo fanek na rozdawanie całusów tak ot co, nie wyrobisz się; D
    ps. Ale ciastka wyglądają pysznie: ))

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja przyszłam po całuska;] tyle, że absolutnie jestem zachłanna wiec chcę dwa!

    Miłej niedzieli;] Cmok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obłędne! I do tego truskawki lub maliny w środek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, nie pomyślałem o tym :D

      Usuń
  7. Pyszne maluszki! Trudno byłoby powstrzymać się przed podjadaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę. Nie wiedziałam, że taki całuśny z Ciebie bloger :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz :P

      Usuń
  9. Wyglądają cudownie! ; )
    Śliczne ciasteczka! *.*
    Jadłabym, zdecydowanie. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      Zachęcam do upichcenia ich, bo warto :)

      Usuń
  10. Pyszniutkie te całuski :) Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, są wyborne :D
      dziękuję! :)

      Usuń
  11. Małe cudeńka! Porywam od Ciebie kilka całusów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałe, ciężko byłoby poprzestać na jednym ciasteczku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, to prawda, ja tak właśnie miałem :D

      Usuń
  13. A ja Ci powiem skąd. Popularna nazwa ciasteczek bardzo podobnych (bez kremu) to całuski pani Darling, była to pewna pani, ze słodkimi drwiącymi ustaczkami z Piotrusia Pana. A dlaczego taka nazwa ciasteczek? Dociekliwych zachęcam do lektury :) Ja dodam tylko, że Małgorzata Musierowicz wydała kiedyś książkę pod tytułem "Całuski Pani Darling" Właśnie, w której jest pełno przepisów na różne pyszne dania, ciasta, ciasteczka, o których przeczytać możemy w najpopularniejszych powieściach dla dzieci jak np Muminki, Ania z Zielonego Wzgórza, Dzieci z Bullerbyn, Sherlock Holmes, Mała Księżniczka, PrzygodyTomka Sawyera, Pippi Pończoszanka i wiele innych. Całuski pani Darling były pierwszymi ciasteczkami jakie upiekłam w życiu (późna podstawówka) i często do nich wracam. Książkę miałam wypożyczoną z biblioteki, ale kilka lat temu kupiłam ją dla starszej córki, zaznaczam ciekawsze fragmenty i notuję wskazówki do przepisów i tak przygotowanych dla dziec. Książka super, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! To świetne! Ja kiedyś przyrządziłem naleśniki według przepisu Mamy Muminka. Świetna zabawa z takimi książkowymi przepisami! :)

      Usuń

Jeśli masz pilne pytanie, skontaktuj się ze mną drogą mailową: kontakt@krainasosny.pl