iu

16 listopada 2014

Festiwal Czekolady - duże wydarzenie i duże rozczarowanie

Zapowiadało się naprawdę ciekawie. Nastawiłem się na świetne wydarzenie, wprost idealne dla mnie, słodkie, estetyczne i przyjemne. Nagłówki gazet zachęcały i kusiły czytelników do wzięcia udziału w festiwalu. Reklamowały go jako imprezę dla łasuchów, estetów i ciekawych świata. Jak się okazało, było to wydarzenie zdecydowanie dla ludzi o silnych nerwach...


Impreza odbyła się w Pałacu Kultury i Nauki. Teoretycznie miejsce dobre, bo znane i w samym centrum stolicy. Jednak nie trzeba być wielkim myślicielem, aby przewidzieć, że pomieszczenia tego budynku nie są przystosowane do pomieszczenia tak dużej ilości osób, na niewielkiej powierzchni, jaka była dostępna. Na wydarzenie wybrałem się w sobotę rano, aby uniknąć tłumów. Jednak ludzi od samego otwarcia było już tak dużo, że nie dało się swobodnie poruszać. Zaraz po wejściu do pałacu przy kasach ujrzeliśmy sporą grupę ludzi, jednak bilety kupiliśmy bez problemu. Zadowoleni ruszyliśmy w kierunku bramek, za którymi znajdowały się pomieszczenia z poszczególnymi wystawcami. Panowie bileterzy wpuszczali wszystkich jak leciało, co okazało się kiepskim pomysłem, bo spowodowało ogromny, napierający tłum ludzi rządnych słodyczy. Krótko mówiąc: dużo stoisk, dużo ludzi i wielki, wszechogarniający ścisk. Nie lada sztuką było, nie tyle dostanie, co, dopchanie się do jakiegokolwiek stoiska, dlatego większość z nich zmuszeni byliśmy ominąć. Całe ciśnienie i fizyczne napieranie ludzi, matek z dziećmi depczących po butach i pchających się na nas niczym na Bazarze Różyckiego sprawiło, że odechciało nam się stać w "kolejce" i próbować czegokolwiek. Podobnie było z czekoladowymi rzeźbami i tortami, zamkniętymi w specjalnych gablotach. Nie dało się do nich dojść, nie mówiąc już o wykonaniu zdjęć. Chociaż kilka zrobiłem. Pomysł na wydarzenie może fajny i rzeczywiście można było zobaczyć kilka ciekawych rzeczy wykonanych z czekolady czy innych słodyczy, jednak organizacja była fatalna. Na sali powinni znajdować się ludzie panujący nad ruchem i kierujący nim. Zamiast wpuszczać wszystkich naraz, do sali powinny być wpuszczane grupy 20-30 osobowe, tak aby każdy mógł na spokojnie obejrzeć i kupić to co chciał. Po około 20 minutach przepychanek wśród ludzi, zdecydowaliśmy się jak najszybciej opuścić budynek. Przechodząc przez bramki w drodze powrotnej, w holu pałacu zebrał się jeszcze większy tłum niż ten, z którym wchodziliśmy. Rozczarowani, zawiedzeni i zniesmaczeni udaliśmy się do pobliskiej kawiarni na gorącą czekoladę belgijską, która zdecydowanie uratowała to popołudnie. 

Jeśli planujecie wybrać się na festiwal, to szczerze Wam odradzam i polecam wybranie się bezpośrednio do poszczególnych cukierni, które wystawiały się w pałacu, do ich sklepów w ciągu tygodnia. Unikniecie niepotrzebnych nerwów i niemiłej atmosfery. 





38 komentarzy:

  1. Mam takie same odczucia. Byłam w piątek parę minut po otwarciu i mimo, że weszłam bez problemu to w środku było już za dużo ludzi. Impreza godna podziwu, mam nadzieję, że kolejne odbędą się w innym, bardziej sprzyjającym do tego miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Taki festiwal powinien odbyć się w jakiejś dużej hali, która pomieści dzikie tłumy. Wydarzenie było dobrze nagłośnione i można było się spodziewać wielu odwiedzających. Dlatego tym bardziej nie rozumiem wyboru miejsca.

      Usuń
  2. Też jestem rozczarowana. Tłum taki, że nie ma się ochoty niczego oglądać. Na akcesoriach do pieczenia żadnych cen, sprzedawcy ich nie znali, zanim je sprawdzili, to człowieka szlag trafił. Beznadziejna organizacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia. Najpierw chciałem przejść i ogólnie zobaczyć co jest, a potem przejść raz jeszcze, pooglądać dokładnie, kupić pogadać, ale szybko zrezygnowałem z kolejnego przeciskania się przez tą całą bazarową atmosferę.

      Usuń
  3. O matko jedyna, co za tłum!!! Od samego patrzenia mi duszno. Pewnie chcieli zgarnąć jak najwięcej kasy za bilety i wpuszczali jak leci. No ale torciki widzę pierwsza klasa. Ten pierwszy taki w stylu Marii Antoniny:), bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre rzeczy rzeczywiście mogły robić wrażenie, ale problem w tym, że nie wszystko dało się zobaczyć i pokontemplować :D

      Usuń
    2. No tak, warunki do kontemplacji raczej słabe;)

      Usuń
  4. Nienawidzę, kiedy ludzie dotykają mnie ze wszystkich stron ; D Zaburza to całkowicie moją przestrzeń intymną i mam ochotę wszystkim powiedzieć "odpierz się". W życiu nie poszłabym na coś takiego; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To następny festiwal czekolady będzie u mnie i zaproszę tylko Ciebie :D

      Usuń
    2. Zawsze wiesz, co najlepsze dla mnie<3

      Usuń
  5. Też chciałam pojechać na ten festiwal, ale ze względu na odległość zrezygnowałam z tego pomysłu, jak widać słusznie. Nie lubię tłumów, a prezentowane dzieła wole oglądać w spokoju. Pomysł z festiwalem rewelacyjny, ale jak widać, gorzej z realizacją. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwi mnie taki wybór budynku, bo wydarzenie było dobrze nagłośnione i można było spodziewać się ogromnych tłumów. W końcu to impreza masowa, a takie spędy robi się w dużych halach, a nie ciasnych, muzealnych powierzchniach.

      Usuń
  6. Ja byłam w sobotę i to był jakiś koszmar... Kolejka do wejścia miała długość jak stąd na księżyc i z powrotem :/ jakieś 2 godziny czekania...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja się nie dopchałam.. ale widzę, że nie mam czego żałować...

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie tłum jak diabli, i jak tu podziwiać i próbować, nie dziwię się że wyszliście, też bym tak zrobiła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię, kiedy organizatorzy myślą tylko o zebraniu kasy, a nie o warunkach zwiedzania.

      Usuń
  9. My się wybieraliśmy, ale odstraszyła nas kolejka przed wejściem - na oko jakieś 2-2,5 godziny czekania... A jak piszesz o ścisku w środku, to może w moim stanie nawet dobrze się stało, że kolejka sprzed wejścia nas odstraszyła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście dobrze, że zrezygnowaliście.

      Usuń
  10. uff.. całe szczęście, że nie jechałam :D bo z BB bardzo bym żałowała <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, też się cieszę, że nie zmarnowałaś czasu :D

      Usuń
  11. Jesteś miodem na moje smutne serce. Nie wybrałam się do Warszawy ze względu na odległość, pogodę i ostatnio duży natłok zajęć :( Widzę jednak, że nie mam czego żałować ... czegoś takiego bym nie zniosła i nawet kilogram czekolady na pocieszenie byłby zbyt małą gratyfikacją :)
    Widać, że komuś zabrakło wyobraźni ... a szkoda, bo zapowiadało się całkiem nieźle. Może następnym razem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli organizatorzy wezmą pod uwagę swoje tegoroczne błędy to może za rok będzie dużo lepiej :)

      Usuń
  12. To dobrze w takim razie, że się nie wybrałam :) Ale jednocześnie trochę jestem zaskoczona, że było aż tak wielu odwiedzających i to najwidoczniej nie tylko ludzi zainteresowanych kulinariami, ale też "zwykłych ludzi". Może taka jest moc czekolady, jak idę na festiwal serów i innych wytrawnych przysmaków to nigdy nie ma aż takich tłumów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to kwestia "mocy" czekolady i słodyczy, które przyciągają wszystkich. Ja się nie dziwię tłumom, można powiedzieć, że bilety były za pół darmo. Studenci 5 zł. Dorośli 10 zł - dzieci za darmo (!), a jak ktoś miał piątkowy numer gazety metro, też miał darmowe wejście.

      Usuń
  13. miałam się wybrać ale po tym co napisałeś, nie żałuję że zrezygnowałam :) tego własnie się obawiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Nagłówki gazet zachęcały i kusiły czytelników do wzięcia udziału w festiwalu. Reklamowały go jako imprezę dla łasuchów, estetów i ciekawych świata.".
    Czy do tych wszystkich speców od marketingu, reklamy, PR itp. kiedyś dotrze, że po takich "rozjazdach" reklamy i rzeczywistości są już kompletnie niewiarygodni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mam wrażenie, że raczej nie. W końcu za coś kasę dostają.

      Usuń
  15. Bardzo, bardzo, bardzo żałowałam, że nie mogłam się wybrać. Po przeczytaniu Twojej opinii i zerknięciu na zdjęcie dzikiego tłumu przestałam :) Nie znoszę takiego ścisku, a na takim festiwalu chciałabym się wszystkiemu przyjrzeć, porozmawiać z wystawcami, dowiedzieć się czegoś... Tam nie było na to ani miejsca, ani czasu, jak widzę. Szkoda, wielka szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie zmarnowałaś czasu, a tłum na zdjęciu to tylko kawałek tego co się tam działo. Kolejka ciągnęła się aż po Placu Defilad.

      Usuń
  16. Cóż - organizatorzy chyba nie spodziewali się takich tłumów. A szkoda, bo z tego co widzę po zdjęciach, pozostała część ekspozycji mogła być równie ciekawa. Z chęcią zobaczyłabym fotorelację.

    Tymczasem chciałabym Cie nominować do: http://szczyptaslodyczy.bloog.pl/id,344806264,title,Liebster-Blog-Award,index.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uwierzę, w to, że przy takiej lokalizacji i takim medialnym nagłośnieniu imprezy nie spodziewali się tłumów. To niemożliwe.
      Dzięki za zaproszenie :)

      Usuń
  17. no niestety organizacyjnie sobie po prostu nie dali rady... takie jest też moje zdanie i chyba wszystkich osób, z którymi rozmawiałam...
    dlatego zrezygnowałam w końcu z opisywania tego wydarzenia na blogu :)

    trzecie zdjęcie genialne - kwintesencja festiwalu czekolady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jedynie kawałek kolejki, która ciągnęła się jeszcze po placu przed pałacem :D

      Usuń
  18. Szkoda, że u Nas (W Poznaniu) nic takiego nie jest organizowane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w kolejnych latach ktoś wymyśli taki ogólnopolski dzień słodyczy :D

      Usuń

Jeśli masz pilne pytanie, skontaktuj się ze mną drogą mailową: kontakt@krainasosny.pl