iu

6 stycznia 2016

ptysie z craquelin, czyli kruszonką

O istnieniu Pâte Choux au craquelin (ptysie z kruszonką) dowiedziałem się będąc pewnego dnia w jednej z nowych warszawskich cukierni. Kiedy za szklaną witryną moim oczom ukazały się urocze ciastka wypełnione zielonym kremem wiedziałem, że kiedyś będę musiał zrobić je sam. Podpisane były jako ptysie, ale nie wyglądały jak te, które piekłem do tej pory. Z zewnątrz ich powierzchnia była chropowata i oprószona lekko cukrem pudrem. Jednak mimo ciekawości, jaką we mnie wzbudziły, skusiłem się na inne ciastko. Po powrocie do domu zacząłem szperać po internetach i znalazłem! Co dziwne, nie było ich prawie na żadnym polskim blogu. W takich sytuacjach niemal zawsze polegać można na zagranicznych. Czym są ptysie z craqueline i co je wyróżnia? W zasadzie niewiele różnią się od tradycyjnych. Bo te, podobnie jak popularne profiterole, przygotowywane są z ciasta parzonego. Jednak te drugie wzbogacone są o chrupiąca skórkę, która pokrywa ich wierzch. Na czym polega sekret craquelin? Tego dowiecie się z przepisu :) Korpusy ptysiów wypełnia się oczywiście kremem i podobnie jak w klasycznych ptysiach można zrobić to na dwa sposoby. Pierwszy polega na wykonaniu niewielkiego otworu od spodu ciastka i napełnieniu korpusu kremem przy użyciu rękawa cukierniczego z okrągłą tylką. Druga metoda to przekrojenie ciastka na dwie części, wypełnienie go kremem przy pomocy rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką i przykrycie całości odciętą częścią ciastka. Ze względu na ciekawszy efekt estetyczny wykorzystałem drugą metodę. 

przepis na ok. 15 ciastek
craquelin (kruszonka):
50 g brązowego cukru
50 g mąki
40 g masła 

Składniki na craquelin (kruszonkę) umieścić w misce i zagnieść gładkie, jednolite ciasto. Następnie umieścić między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, rozwałkować na cienką warstwę i zamrozić. Schłodzoną craquelin (kruszonkę) wyjąć kiedy ptysie są wyszprycowane na blaszce a następnie wycinać z ciasta kółka o średnicy ok. 3-4 cm. Tak przygotowane krążki craquelin układać na surowych ptysiach.  


ciasto parzone:
164 ml wody
60 g masła
100 g mąki
3 łyżki cukru
2 jajka
1 szczypta soli

Wodę, cukier, masło oraz sól umieścić w rondlu i podgrzewać do rozpuszczenia składników. Następnie doprowadzić do wrzenia. Kiedy mieszanka zacznie się gotować, zmniejszyć ogień, dodać przesianą mąkę i mieszając energicznie łyżką, podgrzewać do momentu, kiedy składniki dobrze się połączą a ciasto zacznie odchodzić od ścianek garnka. Rondel zdjąć z palnika i odstawić do całkowitego wystudzenia. Wystudzone ciasto parzone przełożyć do misy miksera, dodać jedno jajko i miksować przy pomocy liścia na średnich obrotach do uzyskania gładkiej masy. Kiedy jajko się wchłonie, dodać kolejne i miksować do uzyskania gładkiej konsystencji. Gotowe ciasto parzone przełożyć do rękawa cukierniczego z końcówką o okrągłym otworze i wyciskać na blachę piekarnika wyłożoną papierem do pieczenia ciastka o średnicy ok. 4-5 cm. Przy wyciskaniu starać się nie pozostawiać czubków. Ptysie wstawić do piekarnika nagrzanego do 190ºC-200ºC i piec na złoty kolor przez ok. 35-45 minut lub dłużej. W trakcie pieczenia i suszenia nie otwierać drzwiczek. Po upieczeniu ptysie pozostawić w piekarniku do całkowitego wystudzenia. W tym czasie ciastka powinny dosuszyć się wewnątrz. Kiedy ptysie wystygną, każde z nich przekroić na dwie części odkrawając górną część. Przygotować krem. 

krem:
  200 g kremówki 30% lub 36%
250 g mascarpone
200 g nutelli

Mascarpone utrzeć mikserem z nutellą. Kremówkę ubić na sztywno, dodać do mascarpone z nutellą i dobrze wymieszać. Gotowy krem przełożyć do rękawa cukierniczego i wyciskać na dolną część ciastka. Przykrywać czapeczką z craquelin. Przed podaniem posypać cukrem pudrem. 

Smacznego! :)




97 komentarzy:

  1. Apetycznie! Zdjęcia i te Ptysie urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. próbuję ograniczać słodycze,a tu takie cudeńka....nie..

    OdpowiedzUsuń
  3. I jak tu powstrzymać apetyt na słodkie na wodzy? :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój syn zobaczył zdjęcie i aż mu dech zaparło, chyba trzeba będzie zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepis zaskakujący, tego się nie spodziewałam. Wypiek "dopieszczony" na maksa, no i cudowne zdjęcia. Na pewno skorzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i czekam na efekty :D

      Usuń
  6. Boskie ptysie Sosna💛! Nabralam ochoty na karpatke:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czuję się zaproszony ;p

      Usuń
  7. Są genialnie śliczne. Kuszące, pysznie się prezentują. A zdjęcia ... powalają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzą mi się teraz takie ptysie <3
    PS. Nigdy nie słyszałem o craquelin, więc cieszę się, że dowiedziałem się dzisiaj czegoś nowego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje Ci nic innego jak iść do kuchni i zabrać się za pieczenie :D
      No widzisz, Sosna edukuje i poszerza horyzonty <3

      Usuń
    2. Niestety egzaminy czekają, więc do kuchni wracam dopiero w lutym :P
      Haha, no ba! Nie od dziś :D

      Usuń
    3. O matko! To ja współczuję! :p

      Usuń
  9. Wyglądają fantastycznie, w ogóle jestem zachwycona zdjęciami na blogu i na pewno będę jeszcze odwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i zachęcam do śledzenia! :)

      Usuń
  10. Serio? ... Rozpływam się.. Cudne zdjęcia :D Świetny przepis.. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądają nieziemsko :) Wybacz, ale mam zbyt ubogi zasób słów, aby w pełni wyrazić mój zachwyt:)

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowne! Sosna, to kiedy otwierasz w końcu tę cukiernię?:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Boskie:) Porywam jednego ptysia:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No nie przepadłam, te ptysie są obłędne, zabieram ze sobą przepis :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. No, zjadłabym, nie powiem;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudo! I te zdjęcia do schrupania! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Królewski deser i pięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale super te ptysie, przepięknie się prezentują i czuję, że są pyszne. Aż mi przykro, że postanowiłam zrezygnować ze słodyczy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze możesz cofnąć tę decyzję ;D

      Usuń
  19. jak tylko Cię odwiedzam serce mi szybciej bije, o matko, ale ja zazdroszczę Twojej bliskiej osobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bliskie osoby potwierdzają powód zazdrości :D

      Usuń
  20. Jejku, ale obłęd! I ten krem <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyglądają przepysznie. A zdjęcia piękne.

    OdpowiedzUsuń
  22. i co ja mam napisać .... wszystko już napisali ;-) podpisuje się pod komentarzami.... śliczne

    OdpowiedzUsuń
  23. Przecudnie wyglądają! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Boskie ptysie i w dodatku z moim ulubionym kremem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to jednak umiem czytać w myślach :D

      Usuń
  25. Zdjęcie i ptysie mistrzowskie, tylko wyciągnąć rękę, brać i jeść :))

    OdpowiedzUsuń
  26. to wygląda jak niebo.. <3
    mniam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś niemożliwy ;-) To po prostu obłęd ;-)Jesteś mistrzem kuszenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Połączenie wszystkiego co uwielbiam - od ciasta ptysiowego, przez krem czekoladowy aż po małą ilość składników. Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  29. Te ptysie są po prostu śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale numer, nie znam, nie slyszalam, nigdy nie probowalam, juz podejrzewam, ze musza byc pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, ale najlepiej przekonaj się na własnym podniebieniu :D

      Usuń
  31. Jejuuu, jakie to cuda cudaczne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Będę musiała takie zrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. czy dolna część ptysia powinna być tak samo chrupiąca jak górna część? czy ma być bardziej miękka i puszysta jak w przypadku typowego ciasta parzonego?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz pilne pytanie, skontaktuj się ze mną drogą mailową: kontakt@krainasosny.pl